poniedziałek, 21 maja 2012

PRUSZKÓW - GDZIE KOŃCZĄ SIĘ REGUŁY, wykład SKPT Warszawa

Zapraszamy na kolejny wykład organizowany przez SKPT Warszawa


PRUSZKÓW - GDZIE KOŃCZĄ SIĘ REGUŁY

      

,,Skojarzenia związane z Pruszkowem są jednoznaczne - mafia i - dla kibiców - miasto, w którym kiedyś istniała mocna drużyna koszykówki. Niektórzy może jeszcze kojarzą kredki Bambino i nieśmiertelne kolorowe ołówki z misiem. Czy na pewno największe miasto wśród zachodnich satelitów Warszawy jest tak nieciekawe i pełni jedynie funkcję sypialni Warszawy? A może jednak ma coś do zaoferowania choćby jednodniowemu turyście, który zabłąkany przyjedzie tu rowerem czy przejedzie swoją stację jadąc do Ursusa? A może warto się w tę okolicę wybrać na krótką wycieczkę?

Jeśli chcesz poznać odpowiedzi na te i na wiele innych pytań, przyjdź 24.05.2012 r. do klubu Radio Roxy z Miasta przy Chmielnej 9a na krótką opowieść o Pruszkowie. Nie gwarantuję, że się w nim zakochasz, ale gwarantuję, że będzie ciekawie i padnie kilka stereotypów!"
Jacek Duda,
przewodnik miejski po Warszawie  

data: 24 maja 2012, czwartek
godzina 18:00 miejsce:
Klub Radio Roxy z Miasta, ul.Chmielna 9A

Pomnik ofiar Rzezi Woli

Przy rozwidleniu Alei "Solidarności" i ulicy Leszno znajduje się pomnik upamiętniający największą masakrę ludności cywilnej w czasie powstania warszawskiego.

 

Rzeź Woli to największa zbrodnia na ludności cywilnej w czasie powstania warszawskiego.

Naziści w celu oczyszczenia zachodnich dzielnic z niepotrzebnej masy żyjącej, mordują praktycznie wszystkich mieszkańców tych terenów.

Najwięcej ginie na Woli, mówi się o liczbie do 65 tysięcy osób.

 Na pomniku upamiętnia się symboliczną liczbę 50 tysięcy.

 Pomnik został postawiony w 2004 roku. Rok ten zresztą obfitował w inne upamiętnienia powstania warszawskiego...

czwartek, 17 maja 2012

Gdzie mieszkał Ludwik Zamenhof?

Gdzie mieszkał on?

Na dzisiejszej ulicy Zamenhofa, gdzieżby indziej?




Pod numerem dzisiejszym 5. Wcześniej ulica Zamenhofa była ulicą Dziką.
Taka tablica tu:





Dobrze jest jednak nie pomylić się i nie mówić, jakoby tu się urodził, bo uczynił to w Białymstoku.

Jest jeszcze jedno miejsce (co najmniej) w Warszawie mocno związane z językiem Esperanto.






I jest to Hoża 41. Tam ładna kamienica z końca XIX wieku, jak się patrzy:

A tam mieszkał...

ANTONI GRABOWSKI.

Wybitny tłumacz Esperanto. Obok zresztą jest ulica Grabowskiego.


Dziękuję bardzo,
Martyna Mucha



poniedziałek, 14 maja 2012

Kościół św. Jozafata na Powązkowskiej


Jest taki dobry kościół, ale słuch o nim zaginął jakby.






Ja sama musiałam sto razy koło niego przejechać, aż w końcu rozbić się prawie o niego, żeby go zauważyć.

Znajduje się przy ulicy Powązkowskiej, ukryty jest dość. Kto jednak jeździ rowerem, kto również pozwala Zefirowi na dociekliwe zaglądania w zakamarki miejskie, w końcu ma szanse się na niego natknąć.






Kościół św. Jozafata, najpierw był drewnianą cerkwią, Stanęła tu w połowie XIX wieku.

Po 1916 została przebudowana nieco, coby służyła katolikom. Dalej jednak była drewniania i tak aż do II Wojny.

Może natknął się ktoś na jakieś zdjęcie przedwojenne? Szukałam sekundę, ale ciężko chyba o ten rarytas.

Murowana świątynia stanęła tu dopiero w latach 60-tych po wojnie. Projekt: Marian Laurman.




wtorek, 1 maja 2012

Pentagonalny plan Zamku Królewskiego... znaczy ile tych ścian?


Heja!

Nie pytajcie, czemu tak jest. Opiszę jeno pewien fenomen.

Zdarza się, i to nademiar często, że turysta, który pierwszy raz wszedł na dziedziniec Zamku Królewskiego w Warszawie, zapytany, no to ile ścian (stron, jak kto woli) ma ten obiekt...





... odpowiada, że 6. Albo 4. Albo nie wiem.

Te dziewczynki (ze Śląska zresztą) poradziły sobie (przynajmniej jedna) wzorowo. Po trudach liczenia wskazały, że 5.

Jest jednak coś w pentagonalnej budowie zamku, że człowiek się gubi, jak się zaczyna obracać.

Statystyki (moje własne) mówią same za siebie.

Zapytasz, czytelniku, skąd na to wpadłam.

Otóż, sama, jak niegdyś, jako sikes, gdy byłam w mieście stołecznym i zwiedzałam je pod nadzorem przewodnika, usłyszałam pytanie o liczbę ścian rzucone do grupy.

A potem przez lata nie mogłam pojąć, dlaczego tyle to zagwostki w turyście powoduje, policzyć te ściany.

I sama tę torturę na ofiarach mych zaczęłam stosować.

Lecz dalej niespokojnam...