poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Kaj oni te elekcje robili?


W zasadzie do XVIII wieku rytm życia Woli wyznaczały nieczcze wydarzenia polityczne, elekcje królów.

Ciężko jednak powiedzieć jednoznacznie, że do XVIII wieku rozwój Woli zawdzięcza się elekcjom. Ciężko wszak nazwać rozwojem fakt, że 50 tysięcy chłopa zadeptuje na amen zbiory. Nie wspomnę o gwałtach, grabieżach i innych wybrykach elektorów.

Ale to tylko małe ,,ale" na początek. Jak wiadomo, elekcje były wielkim opportunity dla wsi Wielka Wola. Chłopaki elektorzy musieli gdzies spać. Nie zwykli tez, poza wielkim postem, ani pościć ani suszyć. Nie zwykli też nocą próźnować. Wielka Wola, co ty mówić, na czas elekcji przeżywała apogeum swoich możliwości usługowych.

Ze zjazdu takiej bandy człowieka płynęły też inne plusy. Nie wiadomo kiedy by się to stało przy normalnych wiatrach, na Woli za to już w połowie XVII wieku utwardzano drogi.

Dziś miejsce pola elekcyjnego oznaczone jest obeliskiem. W Muzeum Woli można ujrzeć taką oto mapę obrazującą, kaj te elekcje były.



Nie tylko jednak na Woli, ale zdarzyło się razy dwa, że elekcja odbyła się we wsi Kamion. Szybko jednak uznano, że na Woli jest wygodniej. Przede wszystkim dlatego, że większość elektorów przybywała z zachodu. Pozwalało to uniknąć problemu z przeprawą na drugą stronę rzeki. W czasie pierwszej elekcji, na przykład (Henryk Walezy, Kamion, 1573), na Wiśle był jeden most i na czas przeprawy elektorów zostawał on zamknięty dla reszty świata (w godzinach 9:00-11:00 i 15:00-17:00).

Poza tym Kamion należał do kapituły płockiej. Ta niechętnie udzielała chłopom odszkodowań za zniszczone plony.

Co ciekawe, Wola nigdy nie zostałaby ogłoszona jako oficjalne miesjce elekcji, gdyby nie jazdy pt. ,,podwójna elekcja". Ostatecznie na sejmie pacyfikacyjnym w 1736 uznano, że tylko i tylko wieś Wielka Wola może być JEDYNYM legalnym miejscem wyboru króla Polski.

niedziela, 29 kwietnia 2012

Od czego wolna była Wola?

Skon to się wzięła nazwa Woli?

 

 A od wolnizny.

 Wieś Wielka Wola, której początki datuje się na XIV wiek, zawdzięcza swą nazwę zwolnieniu od danin i świadczeń.

 Niektóre wsie cieszyły się takim przywilejem, jeśli były zakładane na niekorzystnych ziemiach (surowy korzeń, nieużytki... ).

Czasem na okres 8 lat, czasem nawet na 20. Nasza Wola to 10 lat wolnizny uzyskała.

 Na Śląsku (akcent patriotyczny), wsie takie zwały się Ligotami. Stąd katowicka Ligota, gdzie dziki i studenci mieszkają.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Tramwaj Warszawski - piękna knajpeczka

Nie robiłam tego w sumie nigdy, a przecież życie nocne to, nie da się ukryć, spora część życia jest i polecić raz coś można.

W różnych miejscach bywa, ale nie wszystkie docenia.

Niedawne me odkrycie: Tramwaj Warszawski



http://www.tramwajwarszawski.pl/

Przy Marszałkowskiej 107, niepozornie bardzo wygląda, a bo i z napisem niepysznym 'PIEROGARNIA', umiejscowienie przy kebabach i sex-shopach też nie sprzyja famie.

Ale klimat jest super. Wnętrze stylizowane na taki niby jakby stary tramwaj.

Piwo nie za drogie.

A jedzenie!! O matko. Te pierogi! Nie wiem, nie wiem, jak je opisać, żebyście wiedzieli, jakie są dobre. Lepiej jadłam tylko na konferencji oliwy z oliwek w Baezie.

Można tam spotkać mnie często.

Brytyjskie ślady w Warszawie - ściągnij wykład

Zapraszam do posłuchania wykłądu Jana Darasza "Brytyjskie ślady w Warszawie".

Wykład dostępny jest na stronie SKPT Warszawa:

http://skpt.om.pttk.pl/?page_id=25

wtorek, 10 kwietnia 2012

Wykład SKPT - 12 kwietnia - Brytyjskie ślady w Warszawie

Zapraszamy na kolejny wykład organizowany przez SKPT Warszawa:

Brytyjskie ślady w Warszawie



Prelekcję wygłosi Jan Darasz
Brytyjczyk polskiego pochodznia i przewodnik miejski po Warszawie;

12 kwietnia, czwartek
godzina 19:00

miejsce: Klub Podróżnik, ul. Felińskiego 37

WSTĘP WOLNY

Zapraszamy!!

Ulubiona anegdota

Witam serdecznie!

To ja



Moja błoga mina świadczy o jednym!

Właśnie opowiadam moją ulubioną anegdotę o moim ulubionym królu przed moim ulubionym kościołem.

Anegdota ta mówi wszystko o polskim Oświeceniu.

I wszystko o Stanisławie Auguście.

Obcokrajowcy prędko to łapią.

O wiele gorzej wychodzi im liczenie ścian Zamku Królewskiego.

Chodzi z grubsza o to, że Stanisław August, cokolwiek artystyczna dusza, niełatwy jest do opisania w jednym zdaniu. Ocenić go również nie sposób, a im dłużej się drąży temat Pana, tym trudniej uczynić i jedno i drugie. Pewnym jest jednak porównanie, że JGM dziś lepiej sprawowałby się, piastując urząd pierwszej damy niżby prezydenta.

Ot co.

Wielka osoba mi tę prawdę sprzedała przed laty, a ja służę anegdotą.