wtorek, 17 stycznia 2012

A Starówka znów stoi...

Niedawno zakupiłam nieźle wyglądającą książenię na Dworcu Zachodnim, w oczekiwaniu na SKM, która z okazji zimy nie przybywa i nie przybywa...

Książka zwie się niczym tytuł tego posta, czyli "A Starówka znów stoi" i jest całkiem ciekawym dziennikiem prowadzonym przez architekta pracującego przy odbudowie Warszawy, Mieczysława Strzeleckiego.

A dziś wielki dzień - wyzwolenie Warszawy.

Przytoczę zatem, co o tym myślał Mieczysław Strzelecki:

17 stycznia

Wraz z mieszkańcami okolicznych domów wychodzę z lasu na główną drogę, a na niej - widok, o jakim marzyłem przez długie pięć lat. Drogą którą przed paru godzinami uciekali "nadludzie", teraz maszeruje Wojsko Polskie. Kolumna za kolumną w pełnym uzbrojeniu, z polskimi orłami na dobrze nam znanych czapkach polowych. Radość nasza nie miała granic.

Pierwszy odruch - zamiar udania się wraz z wojskiem do stolicy - ostudził jeden z polskich oficerów, który radził zatrzymać się z wejściem do Warszawy do dnia następnego".

18 stycznia

Po miesiącach tułaczki znalazłem się w murach wolnej stolicy. Właściwie słowo "mury" i słowo "stolica" trzeba wziąć w cudzysłów: przygotowany byłem na najgorsze, lecz to, co zobaczyłem, przekraczało moją wyobraźnię. Dymiące jeszcze zgliszcza, ulice piętrzących się ruin, wypalone domy, groby, martwota - niczym nie przypominają mojego rodzinnego miasta i dumnej stolicy. Czy i kiedy obudzi się życie w tym pustym, wymarłym mieście? ...

1 komentarz:

  1. Niesetety, "znów stoi" tylko Starówka (mocno zafałszowana w czasie odbudowy) i parę innych, również odbudowanych, pojedynczych obiektów oraz niewiele tych, które przetrwały (np. w Śródmieściu Południowym, Żoliborzu i Mokotowie).
    Reszta, czyli przytłaczająca większość to zupełnie inne miasto, zamieszkałe przez zupełnie innych ludzi - tzn. w większości niebedących potomkami tych, którzy tu mieszkali przed wojną...
    Nowy Świat zmieniony, Krakowskie zmienione, Nowe Miasto zupełnie inne... O dalszych dzielnicach nie wsopmnę.
    Wiele budynków nadających się do odbudowy zburzonych zostało na sktuek decyzji architektonicznych ideologów tuż po wojnie, ale i o wiele później. Ten proces - o zgrozo - trwa do dziś.
    Niewiele ma współczesna Warszawa wspólnego z przedwojenną. W każdym razie niewiele więcej, niż na przykład przedwojenny Gdańsk z dzisiejszym. Warszawa stała się wbrew tym którzy przeżyli, miastem zmienionym w odbudowie tak bardzo, jak Szczecin czy Wrocław. Różnica jest taka, że w tamtych miastach po wojnie dodatkowo zmienił się jeszcze i język ich nowych mieszkańców.

    OdpowiedzUsuń