niedziela, 22 stycznia 2012

Czachowy obelisk

Przechadzając się ulicą Lindleya, można natknąć się na trupią czachę.




Obelisk z tą malowniczą czaszką stoi obok Szpitala Dzieciątka Jezus na ulicy Lindleya.





Możnaby tu napomknąć niekrótko i niezwięźle o historii Szpitala Dzieciątka Jezus, bo z nim się owa czacha wiąże. Instytucja tego szpitala najpierw (od 1754) znajdowała się w okolicy dzisiejszego Placu Powstańców Warszawy, ówczesnego Placu Wareckiego. Mieściła się w pięknej fontanowskiej budowli.


źródło: Warszawa1939.pl


Szpital przeniósł się w okolice filtrów w końcu 19 wieku.

W czasie, gdy Szpital znajdował się na Placu Wareckim, jak to zwyczajowo było, na terenie szpitala zorganizowano cmentarz. Ten usunięto z tego terenu wcześniej niż siedzibę szpitala, a było to w roku 1799. Na pamiątkę postawiono przy szpitalu właśnie czachowy obelisk.

Sto lat później, jak jeden mąż, wraz ze szpitalem, czaszka przeniesiona została na Lindleya.





Cmentarz znajdował się najprawdopodobniej między ul. G. Baudonina, Szpitalną, Przeskok i Zgoda.

Inkrypcja na obelisku:

"Boze badz miłosciw zmarłym w szpitalu od r. 1757, a tu do 30 000 pogrzebionym AD 1799."

wtorek, 17 stycznia 2012

A Starówka znów stoi...

Niedawno zakupiłam nieźle wyglądającą książenię na Dworcu Zachodnim, w oczekiwaniu na SKM, która z okazji zimy nie przybywa i nie przybywa...

Książka zwie się niczym tytuł tego posta, czyli "A Starówka znów stoi" i jest całkiem ciekawym dziennikiem prowadzonym przez architekta pracującego przy odbudowie Warszawy, Mieczysława Strzeleckiego.

A dziś wielki dzień - wyzwolenie Warszawy.

Przytoczę zatem, co o tym myślał Mieczysław Strzelecki:

17 stycznia

Wraz z mieszkańcami okolicznych domów wychodzę z lasu na główną drogę, a na niej - widok, o jakim marzyłem przez długie pięć lat. Drogą którą przed paru godzinami uciekali "nadludzie", teraz maszeruje Wojsko Polskie. Kolumna za kolumną w pełnym uzbrojeniu, z polskimi orłami na dobrze nam znanych czapkach polowych. Radość nasza nie miała granic.

Pierwszy odruch - zamiar udania się wraz z wojskiem do stolicy - ostudził jeden z polskich oficerów, który radził zatrzymać się z wejściem do Warszawy do dnia następnego".

18 stycznia

Po miesiącach tułaczki znalazłem się w murach wolnej stolicy. Właściwie słowo "mury" i słowo "stolica" trzeba wziąć w cudzysłów: przygotowany byłem na najgorsze, lecz to, co zobaczyłem, przekraczało moją wyobraźnię. Dymiące jeszcze zgliszcza, ulice piętrzących się ruin, wypalone domy, groby, martwota - niczym nie przypominają mojego rodzinnego miasta i dumnej stolicy. Czy i kiedy obudzi się życie w tym pustym, wymarłym mieście? ...

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Chronos Chronosowi nierówny

Stanisław August Poniatowski lubił motywy klasyczne, o tak.

Przypadła mu bardzo do gustu postać Chronosa na przykład. Chronos, znany jako personifikacja czasu, jest obecny zarówno na Zamku Królewskim i w Pałacu na Wyspie. W obu przypadkach w dobrze widocznych, chwytliwych miejscach.

Wykonanie zacne: Jakub Monaldi, nadworny rzeźbiarz króla.



Chronos zamkowy


Chronos łazienkowski

Dlaczego jednak Chronos łazienkowski został pozbawiony majtek? Może, skoro król przebywał w Łazienkach w lecie, patrząc na tak obficie ubranego Chronosa, czułby, że mu za gorąco?

No nic, Muzeum w Łazienkach ma o jedne klejnoty więcej do pilnowania.

czwartek, 12 stycznia 2012

Atrakcja czasem widoczna - dawne przęsło Mostu Poniatowskiego

Dawne przęsło mostu Poniatowskiego to nie zawsze można. Akurat teraz można. I to od jakiegoś czasu już.

Niedawno pognalam ujrzęc tę atrakcję we własnej osobie. Wedle trendu zresztą. Każdy widział przęsło. Widzę i ja.







Dawne torowisko







Tyle treści. Fajrant.

środa, 4 stycznia 2012

Pomnik Marii kolejny

Witam koledzy!

Wiedeń Wiedniem, ja nigdy nie zapomniałam o mojej kochanej Warszawie! Wróciłam z krótkiej wojaży, gdzie całym sercem broniłam honoru naszej stolicy wśród ludzi klimatu 'emigrant', którzy to jakimś Krakowem raczyli być zachwyceni.

Ruszam wtem na blogspot, gdzie dzielę się z kolegami kolejnym ciekawym tematem, a w sumie będzie to jedna trzecia pewnego tematu, bo pomników Marii Skłodowskiej w Warszawie jest 3, podobno na 7 pomników kobiet w tym pięknym mieście, a liczbę tę zdobyłam nieformalnie od jednego z mych uprzejmych kolegów przewodników.

Wcześniej już jedną razą napomkłam o pomniku Marii na Ochocie.

Zaleca się pod tym linkiem

Inny pomnik znajdziemy w Muzeum Techniki w Warszawie na jakże szlachetnym miejscu, obok szatni i kibli.

Ujrzenie szlachetnego miejsca tego niemniej jednak wymaga zakupienia biletu (przewodnicy też, dodam) (bracia i siostry pracowników nie, dodam też) (za to rodzice pracowników tak, dodam na koniec).



Pomnik w zasadzie okazuje się kopią pomnika postawionego w Lublinie przed UMCS, czyli Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej (kolejność?). Autorem Marian Konieczny, znany i lubiany.

Wklejam jeszcze, na dowód, zdjęcie pomnika z Lublina (źródło: internet)



To chyba ten sam :P