czwartek, 23 czerwca 2011

Tylman z Gameren

Zwany różnie - Thylmanem, Tylmanem von Gameren.. przez niektórych wykwalifikowanych przewodników, zasługujących oczywiście na tytuł przewodnika, Tylmanem z Gargamelen.

Jest.. (może nie powiem największym warszawskim architektem, bo zawsze znajdzie się polemiarz do polemizacji, że przecież większy jest ___ BO ____, wszak co do NAJności w Warszawie można mieć pewność tylko do tego, że NAJ to Pałac Kultury, a co, to każdy już sobie sam tam może w kącie wymyślić) ... jednym z największych architektów warszawskich.

Gargamelen, znane miasto w Holandii, (UWAGA) nie jest w Polsce.

Ale nie dziwne, albo chociaż nie karygodne to, abo ci najwięksi to zwyczajowo (się okazuje) tylko z zagranicy. No smutne, smutne, ale nie ma co wybrzydzać. Co prawda jestem przekonana, że obcokrajowcy nie mają osobowości i są maszynami do mówienia w obcym języku, ale ksenofobem nie jestem. Tylman jest okej. Gargamelen też.

Tylman Tylman.. on to barok. Ale ten późniejszy. Taki klasycyzujący, się mówi w kręgach mądrych, czyli moich. Tak to wygląda:

Pałac Krasińskich

Delikatny, znaczy, taki barok, nie taki fziu bździu, fiku miku na patyku i w ogóle szał jak wizytki na ten przykład. Poukładany bardziej.. przemyślany..

Postawił tego trochę jeszcze

Kościół Sakramentek na Nowym Mieście


Zamek Ostrogskich


Pałac Czapskich

Wszystkie te budowle są bardzo charakterystyczne. Stworzył własny charakterystyczny wzór rezydencji, później powielany przez innych architektów.

Dodam też, a pamiętam to z wykładów z architektury (a dobre to było, więc pamiętam, bo często nie pamiętam, jak jest słabe = to nie było słabe, więc pamiętam), że Tylman okazuje się być superważny dla historii architektury w Warszawie nie tylko za sprawą stylu i dobrej roboty, ale też dlatego, że był "pierwszym architektem". Pierwszym architektem w ten sposób, w jaki dzisiaj rozumiemy słowo architekt. Znaczy: bierze kalkulator (albo liczydło z marmuru), ołówek i linijkę, myśli chwile, bęc! Dobra, Sakramentki mamy, kto dalej? Krasiński.. rezydencja.. ołówek, liczydło, linijka.. jest! Kto następny? dobra, Marywil, jest!

Tylman mógł pracować, nie wychylając się w ogóle ze swojej komnaty u Lubomirskiego, czy innego Wiśniowieckiego. A wcześniej, to nooo .. kask, wiertarka i na budowę ze szkicem jeno w ręku, a jak zamoknie, to jutro się zrobi nowy.

Za Tylmana dopiero wykształcił się podział ról taki, że architekt projekt za projektem, a kamieniarz czy murarz czy inna chińska firma deweloperska swoje, a mnie to już no importa. Dlatego Tylman jest tak ważny i tak sławny, bo jako pierwszy dużo zdążył tego narodzić.

Polubił zresztą chłopak ten prestiż, zadomowił się, znobilitowano go nawet, a i nie głupie posady zajmował w życiu.

Holendra sprowadził na zaproszenie hetmana polnego koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego jego syn Stanisław Herakliusz. Sprowadził go jako inżyniera, specjalistę od fortyfikacji. Tylman przybywa do Polski w 1661 roku, w 1672 Michał Korybut Wiśniowiecki mianuje go nadwornym architektem, w 1676 Jan III Sobieski podczas swojej koronacji pasuje go na kawalera Złotej Ostrogi, tym samym nobilitując, w 1685 dekret sejmowy potwierdza jego szlachectwo. Ożeniony ze szlachcianką Anną z Komorowa, Tylman zmarł w 1706 roku, zamożny i szanowany (http://www.sztuka-architektury.pl/index.php?ID_PAGE=612).

Tylman zmarł w Warszawie w 1706 roku i został pochowany w dość zaszczytnym miejscu, w Kaplicy Moskiewskiej przy kościele pw. Matki Boskiej Zwycięskiej o.o. dominikanów obserwantów (nieistniejącej dziś, a stoi tam Pałac Staszica).

Jak tu nie lubić Tylmanka?

1 komentarz:

  1. A co z jego ciałem po zburzeniu Kaplicy Moskiewskiej?

    OdpowiedzUsuń