środa, 20 kwietnia 2011

ZDANE!!

Zdane Zdane Zdane!!!! (wielka ballada o zdaniu wypchnęła tę o niezdaniu)


Dziś euforia jeszcze trwa. Jakoby miała się nigdy nie skończyć, wydawałoby się być. Nananananana (bob marley)(ale SORA!! Ja jestem PUNKOWCEM!!). I zdałam!! 

a potem była bibaaaa, ale nie wspomnę o niej nic. Chyba, że za 30tys.

a potem poszłam na ils, tłumaczyć się systemowi. System nigdy mnie nie kumał. Tak jak ja cmentarzy. 

otrzymałam też niebagatelny dar od koleżany-  chustę z twarzą Warszawy (znaczy mapą).

A egzamin! Ot wydarzenie! Dwa dni nie jadłam, takie nerwy. A teraz mnie wiatr znosi, jak jadę na rowerze. A idąc na egzamin, warto sobie zmienić nazwisko. Bo od nazwiska wszystko zależało. Do literki K mniej więcej - leżysz. Po literce K - nie leżysz. Oj tak, w dzisiejszych czasach nazwisko decyduje moja droga, i tak całe życie człowiek nerwowy, już od łona matki, moja kochana, droga moja, pani Janinko.

Test - prostata. Prostota znaczy. Jeśli siedzisz nad nimi od miesiąca oczywiście.

Praktyczny - sama bajka. Lubiłam to bardzo. Luz 600. Kamil o sosnach, ja o Jastrzębiu, hulaj dusza, piekła nie ma. Caught in a bad romance. 


A to wszystko dzięki.. Tutorowi. RAZ mogę reklamę zrobić. Ale RAZ! Tutor, Tutor, Tomek Dygała, jak ktoś kiedyś trafi na moją stronę (co nie zdarza się raczej, a te 300 wejść to sama sobie nabijam w wolnym czasie), żeby znaleźć wskazówkę, gdzie by tu na kurs, to jak dym do Tomka.

Raz, na wenie, napisałam krótki elaborat, jak u Tomka jest piknie, to serwuję go tu z wdziękiem i uśmiechem, żeby raz tu zabrzmiał choć trochę przyzwoity język:



Najchętniej wyszłabym na ulicę i wszystkim dawała numer Tomka i wypychała ich na kurs.
Dziwi mnie, że kursy na przewodnika nie są dla każdego obowiązkowe, tak jak matematyka na przykład!
To była moja najlepsza inwestycja w życiu (niezbyt długim jeszcze), zaraz po nauce czytania, to w sumie też jest przydatne. Chociaż nie umywa się do kursu Tomka oczywiście.

A dlaczego najlepsza? Bo:

- Warszawa. Takie miasto na Mazowszu, pół roku temu myślałam, że je znam. Pff. Bo znałam nazwisko Corazzi i wiedziałam, gdzie mieszkał Tuwim. Wiadomo, że ta książkowa wiedza się powiększyła, ale to nie ta wiedza jest najważniejsza. Sposób Tomka, czyli wrzucanie każdego od razu na głęboką wodę sprawia, że słuchając różnych osób, uczysz się naprawdę wiele. Uczysz, a nie tylko zapamiętujesz. Poznajesz opinie, myślisz! A wypowiedzi na tematy, z którymi ktoś był związany emocjonalnie, były po prostu bezcenne, czyt. Marek opowiadający o browarach warszawskich na przykład albo Piotrek o koncercie na Dziekance.

- Słuchanie innych, a nie tylko jednego przewodnika, było strzałem w dziesiątkę. To chyba najlepsza metoda dydaktyczna świata. Na egzaminie byliśmy po prostu profesjonalni.

- Ludzie, których się poznaje. Stworzyliśmy zgraną, wspaniałą grupę.
Jak to powiedział Tomek, to my jesteśmy aktorami na tej scenie, ale zasługa Tomka jest ogromna! 20 osób w różnym wieku i po prostu różnych czasem o 180 stopni potrafiło się przed sobą otworzyć i być dla siebie kumplami jak równy z równym. Czasem w chwilach słabości tylko dla nich przychodziłam na wycieczki.

- Ale nie tylko poznaje się innych, ale poznaje się też siebie.
Zabrzmiało jak motto jakiejś sekty, ale pół roku chodzenia po mrozie, braku czasu na wszystko i dążenie do tego jednego celu, zdania egzaminu, robi swoje.

- Wyzwanie. Powiem krótko: od wczoraj, tj. odkąd zdałam egzamin, jestem w takiej http://www.blogger.com/img/blank.gifeuforii, że mam wrażenie, że nigdy nie wygaśnie.

Puenta jest taka: Warto! Warto! Warto! Trochę płaczę, że to już koniec.

Martyna Mucha

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz