sobota, 17 grudnia 2011

Domofon na Brackiej

Ot takie cudo!



Można znaleźć na ulicy Brackiej 18. Trzeba tylko wejść do bramy (na co zaaferowani życiem bizmesmeni [przewodnicy i piloci] czasu nie mają).

A Bracka 18 to Kamienica Zofii Kiersnowskiej, wzniesiona w roku 1900 według projektu Edwarda Lilpopa.

Ale nie pomyślała wtem Martyna o zrobieniu zdjęcia tej eklektycznej fasady, a szkoda, bo pewnieście ciekawi.

środa, 14 grudnia 2011

Oś Stanisławowska na Ochocie

Witam serdecznie po latach. I tak nie jestem na bieżąco. Ale ścigam bieżącość nieustannie. Posta jednakowoż sobie nie odmówię.

Co wspólnego ma moja piękna dzielnica z założeniem urbanistycznym osiemnastowiecznej Warszawy? Nieopatrznie przez teren dzisiejszej Ochoty przebiegała główna Oś Stanisławowska, tzw. Droga Królewska.

Oś sama, jak wiadomiks, to myśl Stanisława Augusta Poniatowskiego, który zapragnął drogi ze swojej rezydencji niedoszłej w Zamku Ujazdowskim przez miasto na Pole Elekcyjne. I tak oto ulica Niemcewicza na dzisiejszej Ochocie jest częścią Drogi. Ona zatem będzie najstarszą ulicą na Ochocie, a nie przykładowo Grójecka, jak to by jeden mógł pomyśleć.

Tak się to przedstawia, bo mówić o mapie to można, a i tak się nie słucha, bo lepiej spojrzeć:



Jakby ktoś nie wierzył to tutaj jeszcze wszystko widać przepięknie na pewnej starej mapie. Zobacz pan panie czytelniku, że Ochota wtedy była poza miastem i to totalnie, bo nawet poza okopami Lubomirskiego.



A jakby kto pytał, jak szkoła i miłość, to spoko.

niedziela, 11 grudnia 2011

Tablica Juno i Sokół

Niewiele się raczej osób po mostach przechadza. Przejeżdża prędzej. A szkoda, bo może nam umknąć wielkie miejsce. Zwłaszcza, że z tramwaju nie wychylisz się przez barierkę.






Na Moście Śląsko-Dąbrowskim jest tablica upamiętniająca śmierć Zbigniewa Gęsickiego "Juna" i Kazimierza Sotta "Sokoła", uczestników operacji "Kutschera" z 1 lutego 1944.

Zamach na Kutscherę, bezwzględnego dowódcę SS i Policji na Dystrykt Warszawski, to jedna z najważniejszych akcji bojowych AK w okupowanej Warszawie. Po dokonaniu zamachu na Alejach Ujazdowskich "Sokół" i "Juno" odwożą samochodem samochodem ciężko rannych w akcji "Lota" i "Cichego". Po próbie dostania sie do czterech szpitali warszawskich, znajdują w końcu pomoc w Szpitalu Przemienienia Pańskiego na Pradze.

Mimo że rozkaz był inny, "Sokół" i "Juno" postanawiają przedostać się ponownie na lewy brzeg Wisły. Niestety Most Kierbedzia (dziś tam Śląsko-Dąbrowski) okazuje się byc już obsadzony przez niemiecką policję. Po strzelaninie, w której ginie jeden policjant, "Sokół" i "Juno" zdecydowali się na skok do Wisły. Zginęli na miejscu.



Z powodu odniesionych ran w Szpitalu Praskim umierają też "Lot" i "Cichy".

Po tym linkiem jest dostępny dokładny przebieg akcji

wtorek, 1 listopada 2011

Sprawa pilotażu...

Sprawa pilotażu mnie przerosła.

Warszawo, ogarniaj się sama chwilowo.


I idź do diabła, ale pamiętaj że... idę z Tobą ;]

czwartek, 13 października 2011

Miś z wybiegu

Oto dzisiejszy miś z wybiegu praskiego:

Przyzwyczajony jest do wielkomiejscego zycia, fakt.

Tez pewnie chciałbyś mieć łózko z betonu.

Pozdro dla Misia.

sobota, 8 października 2011

Bokser

Nie ma niczego dziwnego w tym, że akurat na czas mobilizacji naukowej człowiek (student) znajduje masę czasu na jego marnotrawienie. Aż się prosi ujrzeć bloga, którego w dzień wakacyjny nie było czasu odwiedzić.

Z racji moblizacji człowiek też nie za wiele się rusza. No chyba że z korki na korkę. Ale to się nie liczy, zostajemy zatem na Ochocie.

Na terenie klubu sportowego SKRA stoi pomnik Bokser. Zadziwiający.



Pomnik właściwie nosi nazwę 'ofiar katastrofy lotniczej w 1980 roku'.

Chodzi o katastrofę lotniczą samolotu IŁ-62 Mikołaj Kopernik, która wydarzyła się w dniu 14 marca 1980 na warszawskim Okęciu. Samolot rozbił się przy podchodzeniu do lądowania. Wśród ofiar katastrofy (87) było 22 członków amatorskiej reprezentacji Stanów Zjednoczonych w boksie amatorskim udającej się na zawody do Polski oraz Anna Jantar.

Jako przyczynę katastrofy podaje się awarię silnika. Doszło do niej przy podchodzeniu do lądowania. Już niemal nad Okęciem okazalo się, że lampka mająca sygnalizować wysunięcie się podwozia nie działa. W celu zyskania czasu do naprawy usterki, samolot miał wzbić się ponownie w powietrze i podejść do lądowania po raz kolejny za chwilę. To wtedy coś wybuchło, powodując zniszczenie silników.

Paweł Lipowczan, kapitan samolotu, zdołał ominąć budynek szkolny, zmieniając kierunek spadania samolotu jedynie wychyleniem lotek na skrzydłach. Dziś jego imieniem jest nazwana jedna ulica na Okęciu.

film dok. o katastrofie



miejsce katastrofy


Pokaż Pawła Lipowczana 6 na większej mapie



Identyczny pomnik znajduje się na terenie Ośrodka Przygotowań Olimpijskich Kadry USA w Colorado Springs, a rodziny ofiar otrzymały pomniejszone repliki figury.

piątek, 30 września 2011

Proszę państwa! Min nie ma!

Proszę państwa!

O nie! Czy zawsze trzeba tak zaczynać?

Odkryłam u siebie tę manierę. Niełatwo mi z tym.

Proszę państwa!

Z cyklu 'miejsca obok których przechodziłem milion pięć razy i nie zwróciłem na nie uwagi'



Tu wybitnie, gdyż udawałam się tam na korkę co tydzień. Grójecka 41. Ale ciemno było! Usprawiedliwia mnie to?

Przekaz dość prosty napisu. Zostało kilka takich po roku 1945, kiedy po zażegnaniu okupanta WP usuwało ładunki wybuchowe z budynków. Na oczyszczonych budynkach zostawiano właśnie takie info.

Można odnaleźć takowe też na przykład na ulicy Narbutta na Mokotowie:


poniedziałek, 26 września 2011

Odbyła się raz wycieczka

Dniem wczorajszym wesoło zorganizowałam dawno oczekiwaną wycieczkę na warszawską Ochotę.



Przybyła sama śmietanka towarzyska. Najświatlejsze umysły polskiego przewodnictwa z rodzinami i przyjaciółmi.







Pomysł był mój, wykonanie było moje, darowałem ci życie.

Wiele na Ochocie można ujrzeć. Wiele zatem ujrzeliśmy,

poczynając od Placu Zawiszy,



kontynuując Tarczyńską,





zahaczając o Spiską, Kaliską i Barską,







doszliśmy wieki potem na plac Narutowicza.



Wbiliśmy przy okazji na kościół św. Jakuba,





a potem w kolonię Lubeckiego.





Nie omieszkaliśmy odwiedzić Marii Skłodowskiej.



W Zieleńcu Wielkopolskim opowiedzieliśmy sobie o niedoszłej Dzielnicy Piłsudskiego,



po czym dotarliśmy na SKRĘ,





mijając po drodze Lotnik Pomnika.



I wtedy nieoczekiwanie nastał nas koniec. Ale nie martwcie! Będzie part II! Jeszcze w tym sezonie.

niedziela, 4 września 2011

Tajemnicze tunele na Alei Prymasa Tysiąclecia

Martyna revival,

czyli wróciłam z wakacji i kampanii wrześniowej. Jeszcze nie ostatecznie, co prawda, ale najważniejszy egzamin słodko zdałam i czuję się jak zwycięzca. Na tyle, że uznaję oficjalnie, że już niczego się w życiu nie boję i nie zamierzam się uczyć do obrony.


Przecież już wszystko umiem. No i cytuję oświadczyny pana Darcy'ego nawet przez sen (My affections and wishes are unchanged, but one word from you will silence me on this subject forever).

To była wstawka na miarę Kuby Wojewódzkiego z programu Kuba Wojewódzki.

Do rzeczy:

Ostatnio (dziś) przemierzałam Warszawę z Zefirem. I wstyd mi trochę. Mimo, że często się zdarza w Warszawie, że sie mija obojętnie miejsca pamięci (właściwie to zdarza nam się to częściej niż branie oddechu), wstyd mi trochę było. Bo jechałam tam 500 miliardów razy, myśląc tylko o tym, jak to wspaniale znam Warszawę i że już nic nigdy mnie nie zdziwi i dopiero dziś zauważyłam, co ma do powiedzenia tunel na Alei Prymasa Tysiąclecia.



Wiele osób mija go obojętnie





Nie jest to pewne, istnieją jednak przypuszczenie, że wykorzystano tunel do stworzenia komór gazowych .



Miejsce to mogło służyć Niemcom jako miejsce zagłady Polaków w obozie koncentracyjnym KL Warschau na terenie Warszawy. Obóz był częścią Planu Pabsta, czyli zamiany polskiej Warszawy w "Nowe niemieckie miasto Warszawa" (niem. "Die neue deutsche Stadt Warschau" ). W takim mieście, jak się łatwo domyślić, Polak czy Żyd nikomu potrzebny nie jest, więc w czasie wojny zorganizowano w środku miasta obóz koncentracyjny, a w nim miejsca zagłady.

Mówi się dziś o kilku miejscach, gdzie miano dokonać zbrodni w ramach 'działalności obozu'. Były to domniemane komory gazowe przy dzisiejszym skwerze Alojzego Pawełka i właśnie tunel na Alei Prymasa Tysiąclecia. Mówi się tez o piecowni w Lasku na Kole.

W tunelu gazowym miało zginąć 200tys Polaków. Ale ta informacja to jedynie efekt zeznań świadków i wspomnień powstańców. Dochodzenie przeprowadzone przez IPN mówi o 20tys ofiar. Nie potwierdza również autentyczności miejsca.



Tunel to dziś zatem nieoficjalne miejsce pamięci.





Ale (to muszę dodać z zamiłowania do pomników) miał stać tu raz pomnik wykonania Biskupskiego, co tak kocha ręce, a przedstawiać miał on krzyż opleciony dłońmi (dziwne). Planu nie zrealizowano. A szkoda.

Przechodniu, rozglądaj się.
Ja zauważyłam to, jak miałam wolne i byłam po dwóch miesiącach wakacji.

Nie wolno tyle pracować, puenta.

środa, 27 lipca 2011

Kamień i co

Od zawsze (od 2009) lubiłam to miejsce.

Jak myślę "Wola", to myślę właśnie o muralu na zniszczonej kamienicy na ul. Waliców.

Młody to twór, z 2009.

Ciągle to największy mural w mieście.

Organizatorem akcji był Teatr Delikates. Gładka, biała ściana z charakterystycznym czerwonym balonikiem i napisem KAMIEŃ I CO autorstwa Wiktora Malinowskiego przykuwa uwagę już z daleka.

To takie wolskie ;], że to właśnie ludzie typu BIZMESMEM, bo pracujący w najbardziej odpicowanych biurowcach i wieżowcach Woli natykają się na drodze do domu albo do kawiarni obok, albo widzą przez okno swojego biura akcenty, które człowieka mającego choć trochę wrażliwości wprawiają w małą, połowiczną, albo chociaż nikłą (ale zawsze) zadumę.

Bo kamień kamieniowi nierówny.

Kamienica przy Waliców 14 to jedna najwyraźniejszych pamiątek po II wojnie światowej.

To co widać, to sprawka bomby lotniczej.

Ocalały tylko fragmenty kamienicy, w której przed wojną mieszkał znany dziennikarz i fotograf żydowski Menachem Kipnis. Jego prace obecnie znajdują się w Nowym Yorku. W czasie wojny mieszkańcem tego domu był Władysław Szlengal, poeta którego wierszy można było posłuchać w mieszczącej się na terenie getta kawiarni "Sztuka" na ulicy Leszno. Dopiero po wojnie odnaleziono jego wiersz "Kontratak" upamiętniający akcję likwidacyjną w getcie ze stycznia 1943 r.

Mural ma przypominać o znikającej zabudowie przedwojennej Warszawy. Efekt potęguje sąsiedztwo osiedla „Za żelazną bramą”.

czwartek, 21 lipca 2011

Piorun uderzył w Pałac Kultury!

PRZYSIĘGAM! Całe życie stanęło mi przed oczami!!

Zlękłam się, że to koniec Warszawy!!

Nie mam zdjęcie, no NIE MAM! NIE MAM!

Ale musiałam to gdzieś wyrazić, bo ja stoję pod Novotelem skryta pod daszkiem w największą burzę Warszawy, a tu pioruny walą sobie, walą, walą, aż jeden właśnie w Niego!!

Nie mogłam, oj, nie mogłam. Nie mogę dalej.

piątek, 15 lipca 2011

Reduta Ordona i gdzie jej nie było

Tu, na Mszczonowskiej znajduje się miejsce pamięci po Reducie nr 54, rzekomo dowodzonej przez Juliana Konstantego Ordona, osławionej przez Adama Mickiewicza dziełem Reduta Ordona.

No a to właśnie nie tu i nie Ordon.

W 2010 roku archeolodzy uznali, że Reduta nr 54 znajduje się ciut dalej. Bliżej Blue City niż Reduty. Może teraz Blue City będzie Redutą, a Reduta Blue Citem?


Pokaż Reduta Ordona na większej mapie

A co do historii, obrona reduty miała miejsce 3 lub 4 września 1831 r. z rana. Trwała zaledwie 1,5 godziny. Rosjanie redutę zdobyli łatwo. Prawdopodobnie nie była ukończona. W niektórych miejscach nie było muru. Nie dowodził nimi, jak to opisał Mickiewicz, Julian Konstanty Ordon, lecz major Ignacy Dobrzelewski. W wyniku walk poległo wówczas kilkuset polskich i rosyjskich żołnierzy.

Zwłoki Polaków prawdopodobnie zostały pochowane w fosie lub przysypane podczas wybuchu prochowni. Rosjan pogrzebano na cmentarzu prawosławnym na Woli.

poniedziałek, 11 lipca 2011

ILS na Browarnej

Wg Bedekera z 1996 roku nowoczesny budynek wydziłu Neofilologii UW.

To dobry relikt późnego PRL-u, no ale nie ma się czym zachwycać, chociaż można, jeśli ktoś lubi i ma czas, albo należy do tych niewielu, którzy z sentymentem wspominają dzień wypicia browara w piwnicach tego cuda.

Spieszmy się kochać ILS, bo szybko odejdzie, już podobno go burzą;

i rzeczywiście widzę czasem jakieś wiertarki, jak chodzę na Portugalski ostatnimi czasy.

Będzie szklano-złoty megablok z kosmosu z ogrodami i stołówką. Na rok akademicki 2012/13.

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95194,9723522,UW_schodzi_na_Powisle__Rusza_budowa_nowego_gmachu.html

Tymczasem, każdy narzeka nań. Tak bardzo, że powstał dobry mit o tym, jak to miało być tu prosektorium i szpital psychiatryczny niegdyś.

Przykro mi przerwać dobrą passę tego mitu, ale żadnego prosektorium tu nie było. A jak było, to jest to najściślej chroniona tajemnica internetu na pięć haseł z liczbami i dużymi literami.

Wiadomo tylko, że w poprzednim budynku mieściła się tu kaplica przytułek dla ubogich chłopców, prowadzona przez księdza Jana Siemca. Dziś do działalności przytułku nawiązuje Bursa Salezjańska dla młodzieży męskiej im. ks. Siemca przy ul. Wiślanej 6.

Ot, macie swoje prosektorium.

czwartek, 7 lipca 2011

Kuń na Nowym Mieście


Nie powinien może, ale ubawił mnie ten widok.
Ale to ON mnie ubawił, to nie moja wina.

Omnibus takowy kursuje od 7 maja do 31 sierpnia.
Za dodatkową opłatą.

To zdjęcie było zrobione na rynku Nowego Miasta (którego nie znam w ogóle z powodów losowych, a te nie miały miejsca nigdy, tylko dwa razy i to akurat w dni zwiedzania Nowego Miasta).

A w ogóle to przystanków jest 6:

  • ul. Podwale (przy pl. Zamkowym)
  • ul. Nowomiejska przy ul. Mostowej (Barbakan)
  • ul. Freta (Rynek Nowego Miasta)
  • pl. Krasińskich (przystanek autobusowy 01)
  • ul. Kapitulna (przystanek autobusowy 01)
  • pl. Piłsudskiego (przystanek autobusowy 02).

Pozdro600


A, nie, jeszcze coś. Kuń na ostatek na dowód (nie wiem czego):