czwartek, 2 grudnia 2010

Kangury w Warszawie

Kangur wbija

będzie biba

Doris tez

bydzie fest

Nie od dziś wiadomo, gdzie znajduje sie najpopularniejsza baza noclegowa dla gości zagranicznych. W tym roku całkiem ograniczona, jednak ograniczenie czasowe tudzież pogodowe nie unieważniło funkcji mojego pokoju jako bazy noclegowej dla zabłąkanych Australijczyków.

Mam zaszczyt powitać za pół godziny jakieś Kangura (a, i Doris nie zapominajmy o niej). Razem odbędziemy wycieczkę po zatuszowanej śniegiem Warszawie, w moim przypadku i Doris przypadku rezygnując z jakże szlachetnego zajęcia, czyt. zajęcia zwanego zajęciami. 

O tak, stawię czoło tej misji. Przekażę przedstawicielowi Australii wiedzę historyczną, kulturalną i bibiczną (od biby) na temat Warszawy, wszak głowę daję, że Jason jest pierwszym Australijczykiem, który postawił stopę swoją rodzoną na ziemi polskiej, tako jak to było rok temu na Oliwce, gdy nasze to nogi ilsowe były pierwszymi polskimi nogami na ziemi Jaenu w Hiszpanii, miejscu, któego do niedawna nie było na googlemaps. 

Z Doris, dziołchą krwią i kością ze Śląska, też wiążę się nie lada misja. Razem szerzymy wśród Ślązaków nową dla nich teorię, jakoby stolicę przeniesiono z Krakowa do Warszawy, takiego miasta na Mazowszu.  

Misją (a słowo to jest nieodlącznym elementem tego posta) jest też ten post. Nawołuję! Bracia! Abyście! Gdy tylko nie damy znaku życia do godziny 17, szukajcie nas w zaspach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz