poniedziałek, 1 listopada 2010

Cytadela


Skon się wzięła
Cytadela?
ni to pluje
ni to strzela


Wszystko zaczęło się pięknego słonecznego dnia, gdyśmy to z kamratkami Magdą Es oraz menem załatwiały praktyki w zacnej Szkole LO im. J. Lelewela na drugim końcu świata na ulicy Kiwerskiej. A że ciepło było, nie powiem, to odbyłam potrzebną trasę na mym rumaku czerwonym, o ksywie "Rower", a ścieżka niezgorsza, Wisła z prawo jak ta lala. I jadąc, myśląc też trochę, że nic mnie już w życiu nie zdziwi, zdziwiłam się bardzo, bo widzę nagle obiekt.



Przez sto następnych lat zastanawiałam się, co to. Aż w końcu po wielu trudach i poszukiwaniach trafiłam na trop. Wzięłam do ręki mapę i zauważyłam spory obiekt koloru CZERWONEGO, co oznacza nic innego jak ... ZABYTEK! Kontynuowałam inwestygację razem z moim wspólnikiem - Karem. Namierzyliśmy obiekt na siatce logistycznej i udaliśmy się tam, nie wiedzieliśmy jednak, co może nas tam spotkać. Pod hasłem "zabytek" kryje się wiele pułapek. I do dziś zadaję sobie pytanie:

Jakeśmy tam zaszli, żeśmy tam nie zaszli?

Wszak nie było nas tam. Tak blisko, a tak daleko. Nie jest jednak rzecz w tym, że wpadliśmy w wir randkowych poczynań, jeno ukazał nam się przed oczami obiekt zamknięty, wojskowy. Powiedziałam wtedy głośno, co myślałam, czego teraz nie powiem, bo wstyd i zapomniałam na kilka księżycy o sprawie. Uległaby ona przedawnieniu i nikt nigdy nie dowiedziałby się już o Cytadeli, gdyby nie boski kurs, który przyniósł mnie wprost na łono Cytadeli. Z drugiej strony trzeba tam wbijać, no i proste.



Okazało się być pięknie. Lubię to, bo zwykłam bywać w ładnych miejscach. Obiektów moc w obiekcie tym...

Cytadela sama ona to twierdza niegdyś rosyjska, wybudowana na nas za karę po klęsce powstania listopadowego. Tak się nas bali. Miała sprowadzać nas na dobre, rosyjskie tory. Było to też miejsce więzienia śledczego i miejsce straceń rewolucjonistów, takich jak:

- Romuald Traugutt
- Stefan Kunicki
- Piotr Bardowski i innych też.

Po odzyskaniu niepodległości Cytadela trafiła w ręce Wojska Polskiego, pewna część obiektu jest zamknięta dla zwykłych śmiertelników, inna trochę otwarta, jest muzeum,
tu cośtam, inna część to jest park i w ogóle.. aż przypomina mi się zadanie na przyrodę sprzed 10 lat: przygotować makietę "jak zagospodarowałbyś hałdę?".

Ale mówienie o tym, co jest teraz jest nudne, więc porozmawiajmy o przeszłości, tą przypomina wiele miejsc w okolicach Cytadeli. Przede wszystkim Brama Straceń. Znajduje się w centralnej części muru od strony Wisły. Ma bardzo patetyczny charakter. Tam są właśnie tablice z nazwiskami straconych, też więzionych w murach Cytadeli, symboliczny cmentarz, a nawet pozostałości po szubienicy.


Tym smutnym akcentem przejdźmy do Parku Fosa po drugiej stronie. Tam dopiero czeka człowieka niespodzianka - Akwedukt. A były trzy, odprowadzały wszystko co niepotrzebne z twierdzy. Na pytanie do przewodnika "A dlaczego po prostu nie spuszczali ścieków do Wisły?" należy z miną pokerzysty odpowiedzieć: "Sam się nad tym zastanawiałem".

Park to w ogóle nieźle wygląda. Czerwona cegła zachwycała mnie od zarania, a tam jest jest jej w trzy i trochę. Ja, wielki znawca militariów, teraz wypowiem się o kaponierach i murze Carnota:

Występują tam.

Mauzoleum tzw. trzech czerwonych terrorystów to inna rzecz, o której chcę jeszcze powiedzieć o pół zdania więcej, niż ustawa
przewiduje. Trzej czerwoni terroryści to panowie Rutkowski, Kniewski i Hibner, krótko mówiąc bohaterowie komuny. Mieli w tym miejscu swój pomnik, lecz w momencie, gdy oficjalnie stali się antybohaterami, pozbyto się wszelkich opisów obiektu. I jak ktoś nie wie, to nie wie.

Są też inne ciekawe rzeczy, tablica upamiętniająca desant żoliborski, to co pozostało z rzeki Drny i miejska siłownia na dworze. Piaskownica jakaś też się znajdzie.

Gdy z kursem zaszłam tam w dzień słoneczny, jak i równocześnie w sobotę, nie było miejsca, gdzie by się kto nie fotografował. Och! Jak żałowałam, że.. a właśnie, zdanie "Szkoda, że nie mam aparatu" jest zdaniem najczęściej wypowiadanym przez fotografów.

Miejsce wielce urokliwe. Zresztą jak cały Żoliborz. O Żoliborzu jeszcze będzie, w końcu chcę tam mieszkać, zaraz obok domu gen. Hallera, albo Jerzego Popiełuszki.. jeszcze się nie zdecydowałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz